Jak wygląda 35% tkanki tłuszczowej u mężczyzny
Brzuch wystaje bardziej niż klatka piersiowa i opada na pasek, talia jest szersza od barków, nigdzie nie widać rzeźby.

Co widać na sylwetce
Brzuch jest okrągły, wystaje wyraźnie dalej niż klatka piersiowa i opada na pasek fałdą. Talia wygląda na szerszą niż obręcz barkowa — sylwetka bliższa jest prostokątowi lub gruszce niż literze V. Szyja wydaje się krótka przez warstwę pod brodą, twarz jest zaokrąglona. Rzeźby mięśniowej nie widać nigdzie: ani podziału na brzuchu, ani zarysu naramiennych czy ramion — muskulatura czyta się wyłącznie jako ogólna objętość.
Co to oznacza
U mężczyzny 35% to otyłość: próg zaczyna się mniej więcej od 25%, czyli obecny poziom przekracza go półtorakrotnie. Znaczna część tego tłuszczu to tłuszcz trzewny, wokół narządów wewnętrznych; to właśnie on, a nie podskórny, wiąże się z insulinoopornością, podwyższonym ciśnieniem, dyslipidemią i bezdechem sennym.
Dobra wiadomość jest taka, że na tym poziomie organizm reaguje najszybciej: pierwsze kilogramy schodzą łatwiej niż ostatnie, a samopoczucie i ciśnienie często poprawiają się wcześniej, niż zmieni się odbicie w lustrze.
Jak przejść do 30%
Sąsiednie sylwetki różnią się o około pięć punktów procentowych — u mężczyzny średniego wzrostu to 4–6 kg tłuszczu. Realne tempo to 0,5% masy ciała tygodniowo, czyli około trzech miesięcy.
- Deficyt 300–500 kcal dziennie — więcej nie znaczy szybciej: gwałtowne cięcie kosztuje masę mięśniową, a wraz z nią wydatek spoczynkowy. Własną normę wyliczysz w kalkulatorze podstawowej przemiany materii.
- Dwa treningi siłowe w tygodniu. Celem nie jest budowa mięśni, lecz zachowanie tych, które są, żeby deficyt zjadał tłuszcz.
- Praca tlenowa w strefie 1–2, łącznie 3–4 godziny tygodniowo. Na tym poziomie wystarczą szybki marsz, rower lub orbitrek — bieganie dołożyłoby kolanom zbędnego obciążenia.
Ocena wzrokowa daje przedział, a nie dokładną liczbę: przy tym samym poziomie sylwetki różnią się masą mięśniową i rozkładem tłuszczu.